Wypadek z kawą początkiem przyjaźni

Opowiem Wam dziś moją historię. Nie, nie jest to historia miłosna, ale można by rzec historia o kawie, a w zasadzie o tym jak dzięki niej zdobyłam wymarzoną pracę i niezwykłego przyjaciela.

Ostatnio coraz częściej zdarzało mi się biec z jednego spotkania o pracę na drugie. Niestety w między czasie nie miałam przerw obiadowych więc musiałam się zadowalać kubkiem słodkiej kawy. I kiedy po raz kolejny biegłam z kawą w jednej ręce i planem miasta w drugiej potknęłam się i wpadłam na młodego mężczyznę, ochlapując mu białą, czystą koszulę resztką mojego „szatana”.

– Przepraszam najmocniej. Nie chciałam, ja pomogę, zapłacę za koszulę – zaczęłam nieskładnie się tłumaczyć, raz po raz zerkając na zegarek, zastanawiając się czy zdążę na czas, na umówione spotkanie.
– Nie szkodzi-odparł niebieskooki przystojniak – jakoś sobie poradzę bez jednej koszuli. Śpieszy się Pani gdzieś, czy da się zaprosić na jeszcze jedną małą czarną?
– Ja, eeee – spojrzałam ponownie na zegarek – wprawdzie jestem umówiona na spotkanie o pracę, ale chyba sobie je daruję bo i tak jestem już spóźniona.
– Wobec tego przejdźmy do tamtej kawiarni i opowiesz mi o tej wymarzonej pracy – mężczyzna od razu przeszedł na „Ty”.

I tak usiedliśmy przy stoliku, zamówiliśmy po dużej kawie z dodatkami i zaczęłam opowiadać o tym jak szukam pracy, tej wymarzonej, i dlaczego to spotkanie było tak dla mnie ważne.
– Myślisz, że się jeszcze do Ciebie odezwą? – spytał Łukasz.
– Nie sądzę, to mała, ale poważna firma. Pewnie takich zgłoszeń jak moje to mają całe pęczki – odparłam.
– A dlaczego uważasz, że mogłabyś być lepsza od innych?
– Czy ja wiem? Lubię to co robię, to moja pasja, a to chyba w życiu najważniejsze.

Gawędziliśmy w tej kawiarni jeszcze przez godzinę. Już nie tylko o pracy, ale także o tym co lubimy a czego nie, o naszych zainteresowaniach, rodzinach, sposobie wychowywania dzieci. Na koniec rozstaliśmy się, nie podając sobie żadnych danych kontaktowych. Ot takie luźne spotkanie przy kawie.

Następnego dnia przyszedł do mnie mail z informacją, iż firma, do której poprzedniego dnia nie dotarłam zaprasza mnie na rozmowę kwalifikacyjną. Tym razem przybyłam punktualnie. Jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że właścicielem firmy był Łukasz, mężczyzna, który dzień wcześniej rozmawiał ze mną w kawiarni.
– Zdziwiona? – spytał.
– A jakże – odparłam.
– Twoje podejście do życia bardzo mi się spodobało. Myślę, że będzie nam się dobrze razem pracowało.

I tak dzięki nieszczęśliwemu wypadkowi z kawą zdobyłam wymarzoną pracę i przyjaciela, bowiem zarówno ja z Łukaszem jak i nasze rodziny bardzo się zaprzyjaźniliśmy. A koszulę Łukaszowi odkupiłam, ale nie białą, tylko w kolorze cafe, na pamiątkę naszego pierwszego spotkania.

Podziel się z przyjaciółmi:
1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek (Nikt nie oceniał)

5 komentarzy

  1. Ja bym Cię nie zatrudnił. Duże ryzyko.

  2. Nigdy nie wiesz na kogo trafisz, morał z tego taki że trzeba być życzliwym dla ludzi wokół kto wie może dzięki temu np zyskamy pracę 😉

  3. Wykazałaś się trochę lekceważącym podejściem do pracy bo uznałaś że nie pójdziesz bo i tak będziesz spóźniona bez nawet poinformowania o anulowaniu spotkania…

  4. Ilooo

    Dzień, który zaczyna się źle, wcale nie musi się tak kończyć! 🙂

  5. koniknabiegunach

    no i super ! grunt to miec w zyciu szescie bo rozum sie juz nam w tych czasach nie przydaje ^-^

Zostaw odpowiedź dla Daria Anuluj

Szanujmy innych Użytkowników nawet jeżeli mamy inne zdanie. Blokujemy konta Użytkowników którzy spamują i nie przestrzegają netykiety. Zapisanych komentarzy nie można edytować, prosimy więc o uważne redagowanie wpisów. Wszystkie wpisy nowych Użytkowników muszą zostać zaakceptowane przez Moderatorów.

Twój email nie będzie widoczny.Wymagane pola zaznaczone są *

*