Jak wyglądały dawniej kawiarnie

Pierwsze kawiarnie w niczym nie przypominały późniejszych, przytulnych i eleganckich lokali. Były, zdaniem znawców, urządzone bardzo prymitywnie.

Dawniej w kawiarniach przebywali wyłącznie mężczyźni i być może nie zależało im na ładnym wyglądzie lokalu. Pierwsze kawiarnie urządzone były wyjątkowo skromnie. Stały tam długie i ciężkie drewniane stoły, okolone równie ciężkimi ławami.

Wnętrze dawnej kawiarni

Wnętrze dawnej kawiarni

Z biegiem czasu zastąpiono wielkie stoły mniejszymi, kwadratowymi, przeznaczonymi dla czterech osób. Do siedzenia służyły już stołki, a nieco później krzesła. Stoły przykrywano czasami ceratą. Po jakimś czasie uzupełniono wnętrza ozdobnymi firanami i ciężkimi portierami. Za oświetlenie pomieszczeń służyły najpierw lampki oliwne, później świece, naftowe lampy, lampy gazowe i wreszcie światło elektryczne.

Kiedy w ostatnich latach XIX wieku bywalczyniami kawiarni zostały również kobiety, standard tych lokali zaczął powoli wzrastać. Na ścianach pojawiły się lustra, a na stolikach bukiety kwiatów i serwetki. Aby uprzyjemnić paniom czas spędzony w lokalu, twarde drewniane krzesła zastąpiono wygodnymi fotelikami. Z czasem przyjęły się też obite tkaninami ławy w intymnych lożach, firanki i zasłony nabrały lekkości, a wnętrza kawiarni zajaśniały czystością. Na damskich wybrednych gustach zyskał też asortyment, uzupełniany o nowe smaki, dekoracje i zapachy. Również obsługa kawiarni i cukierni należała najpierw wyłącznie do mężczyzn. Z biegiem czasu pojawiły się w nich pełne wdzięku kelnerki, ubrane w jednakowe fartuszki. Jako pierwszy w Warszawie zatrudnił panie Jan Jakub Lardelli.

Wnętrze dawnej kawiarni

Wnętrze dawnej kawiarni

Właścicielami pierwszych warszawskich kawiarni byli obcokrajowcy. Ich lokale miały więc troszkę obcy wystrój. Przybysze zza granicy prowadzili kawiarnie i cukiernie aż do czasów powstania listopadowego. Pierwsza „obca” kawiarnia, która mieściła się na rogu ulic Granicznej i Targowej, założona prawdopodobnie przez któregoś z dworzan króla Augusta II Sasa, była prawdopodobnie bardzo skromnie urządzona. Choć nie zachowały się jej opisy, można tak właśnie przypuszczać. Wiemy już na pewno, że skromnie wyglądała, założona w 1758 roku kawiarnia Mayerchofera (Mayerhoffera) w dworku za Żelazną Bramą przy ulicy Granicznej. Była tam tylko jedna izba, kilka stoliczków i stołków, zegar, obraz Matki Boskiej i więcej nic. Do bywalców tego lokalu należeli głównie żołnierze z pobliskich koszar mirowskich.

Wnętrze dawnej kawiarni

Wnętrze dawnej kawiarni

Pierwsza warszawska kawiarnia w ogrodzie była własnością wdowy po kupcu, Nejbertowej (Neupertowej, Naubertowej). Lokal nosił nazwę „Wiejska Kawa” i mieścił się początkowo na Solcu, a później na ulicy Wiejskiej. Kawiarnia istniała tam od 1779 roku. „Wiejska Kawa” szybko stała się popularna. W początku XIX wieku lokal przeszedł w ręce Mikołaja Wronikowskiego, który urządził w nim aż dziesięć pomieszczeń i oranżerię. Stoliki stały więc pod rozłożystymi drzewami, wśród ładnych kwiatów.

Inna kawiarnia ogródkowa powstała w 1788 za miastem. Była to własność pani Kalsonowej. Kawiarnia Kalsonowej szczyciła się pięknym balkonem i znakomicie urządzonymi apartamentami. Odbywały się tam uroczyste kolacje, a nawet karnawałowe bale. Właścicielkami popularnych kawiarni były też inne panie: Zuzia i Józia, które miały swoje lokale na Podwalu, w miejscach niewiele od siebie oddalonych. O ile o wystroju wnętrz lokalu Zuzi właściwie nic nie wiadomo, kawiarnia Józi została opisana przez wszędobylskiego Wiktora Gomulickiego. Wchodziło się do niej przez długi i wąski korytarz, do którego przylegały pozostałe kawiarniane pomieszczenia – równie wąskie i równie mroczne, wypełnione zazwyczaj żołnierzami i weteranami wojennymi. W jednym z pomieszczeń mieścił się bufet, w innym natomiast „salonik” gier w kości i domino. Przy ulicy Koziej powstała kawiarnia, której właścicielką była kolejna kobieta, pani Brzezińska. Lokal Brzezińskiej składał się z małego bufetu i dwóch większych pokoi. W tej właśnie kawiarni żegnał się Fryderyk Chopin z kolegami w przeddzień swego wyjazdu do Francji.

Wraz z rozwojem potrzeb społeczeństwa polskiego, zmieniały się kawiarnie. Z biegiem lat nabierały stylu i dostosowywały się do gustu klientów. Przede wszystkim jednak ich wystrój przybierał indywidualne cechy.

Podziel się z przyjaciółmi:
1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek (2 głosów, ocena: 5,00 na 5)

7 komentarzy

  1. Nie rozumiem dlaczego mężczyznom nie zależało na tym by siedzieć w przytulnych, czystych lokalach tylko zaczęto na to zwracać uwagę dopiero kiedy kobiety zaczęły takie miejsca odwiedzać ?

  2. No ja tam się nie dziwię XD Nie wiesz jakie są chłopy ??! ;D Byle by piwo było a reszta już nie ma znaczenia…

  3. No racja… mogliby czasem siąść w środku chlewka i byłoby ok xD

  4. Ej ej…. bo widzę że się tu kobitki rozszalały za bardzo … 😛 Nie wkładać wszystkich do jednego worka proszę 😉

  5. Co racja to racja ale jednak większość przemawia za resztę a trzeba przyznać, że większości mężczyzn ład, porządek i przytulność jest całkowicie obojętna a nawet zbędna ;P

  6. Wiki dobrze gada !!! 😉

  7. A mi to tam czasem podoba się taki surowy wystrój 🙂 Może nie brud i smród ale jak jest tylko czysto top może być fajnie bez tony bibelotów i ozdóbek 🙂

Zostaw komentarz

Szanujmy innych Użytkowników nawet jeżeli mamy inne zdanie. Blokujemy konta Użytkowników którzy spamują i nie przestrzegają netykiety. Zapisanych komentarzy nie można edytować, prosimy więc o uważne redagowanie wpisów. Wszystkie wpisy nowych Użytkowników muszą zostać zaakceptowane przez Moderatorów.

Twój email nie będzie widoczny.Wymagane pola zaznaczone są *

*