Jak kawa pomaga przełamywać lody

Gdy kilka lat temu rozpocząłem pracę w nowej firmie, nie zdawałem sobie sprawy z tego, że moje życie całkowicie zmieni się dzięki filiżance kawy.

Nawiązałem bardzo dobre kontakty z właścicielami i po kilku dniach zwracaliśmy się do siebie tak, jakbyśmy się znali od wielu lat. Nie spodziewałem się jednak tego, że będą się oni bawić w swaty.

Gdy pracowałem już kilka miesięcy, do pracy przyszła nowa dziewczyna – Agata i z początku niezbyt przypadliśmy sobie do gustu – byłem dość hałaśliwy i dużo gadałem, natomiast ona była cicha i spokojna. Chciałem znaleźć jakiś sposób, by zachęcić koleżankę do rozmowy, ale zwykle ignorowała to, co mówiłem i wracała do swoich zajęć.

Pomoc przyszła z najmniej spodziewanego miejsca.
Stałym rytuałem w firmie było picie kawy – mieliśmy świetny ekspres, z którego wychodziła bardzo dobra kawa. Pewnego dnia właścicielka firmy powiedziała mi, żebym wrzucił koleżance do kawy misia Haribo. Nie trzeba mi było tego dwa razy powtarzać, dlatego zapytałem Agatę czy chce kawę i niezwłocznie wcieliłem w życie swój plan. Czułem się wtedy tak, ja postać z kreskówki, na której ramieniu siedzi diabełek i aniołek, ale usprawiedliwiłem się, że to przecież „polecenie służbowe”, które należy wykonać 😉

Koleżanka z początku niczego się nie spodziewała, ale po chwili zobaczyła, że w jej macchiato pływa zielony misiek, zaczęła się śmiać i spytała, co to ma znaczyć. Na szczęście nie obraziła się za ten wybryk i zauważyłem, że dzięki temu skruszyliśmy pierwsze lody.

Po tym wydarzeniu coraz częściej robiliśmy sobie przerwę na kawę, co nie wpływało na jakość naszej pracy, ale pozwoliło nam nawiązać głębszą znajomość. Rozmawialiśmy ze sobą coraz częściej i zaczęliśmy wspólnie spędzać czas po pracy. Były takie momenty, że praktycznie przez cały dzień zapominaliśmy o świecie i dyskutowaliśmy na różne tematy. Zacząłem wtedy myśleć o związku.

Po kilku tygodniach od „incydentu” z misiem zaprosiłem Agatę do kawiarni i od tamtej pory byliśmy razem. Jedną z naszych tradycji było wychodzenie po południu na pyszną kawę do jednej z małych kawiarni na Starym Mieście w Lublinie. Później przeprowadziliśmy się do Poznania, gdzie w każdy weekend spacerowaliśmy po Starym Mieście.

Od tamtej pory minęło już kilka lat i dziś z uśmiechem wspominamy to, w jaki sposób nawiązaliśmy bliższą znajomość. Znam wiele historii ludzi, którzy się poznali przez znajomych, na imprezie czy wpadli na siebie przypadkiem. W moim przypadku, decydującą rolę miała pyszna kawa z dziwnym dodatkiem.

Podziel się z przyjaciółmi:
1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek (Nikt nie oceniał)

6 komentarzy

  1. Więc ja mam pecha bo piję tylko jedną dziennie i do tego rano przed pracą. Jak tu poznać kogoś przy kawie

  2. Łał zaszalałeś, wrzuciłeś koleżance żelkę do kawy… chłopie ryzykant z Ciebie ;D

  3. Oj nie wymiewaj się…najważniejsze jest to że przynioło mu to efekty 🙂

  4. Podryw na żelkę – dobre ! ;D

  5. Każdy podryw jest dobry jeśli tylko daje efekty 😛

  6. Oj jak romantycznie ;D

Zostaw odpowiedź dla Pati Anuluj

Szanujmy innych Użytkowników nawet jeżeli mamy inne zdanie. Blokujemy konta Użytkowników którzy spamują i nie przestrzegają netykiety. Zapisanych komentarzy nie można edytować, prosimy więc o uważne redagowanie wpisów. Wszystkie wpisy nowych Użytkowników muszą zostać zaakceptowane przez Moderatorów.

Twój email nie będzie widoczny.Wymagane pola zaznaczone są *

*