Aromat Kawy na wesoło

– Kochanie, poszłabyś ze mną na siłownię?
– Myślisz, że jestem gruba?!
– OK, jak nie chcesz…
– I do tego leniwa?!!
– Uspokój się.
– Wmawiasz mi histerię?!!!
– Wiesz, że nie o to chodzi!
– Teraz twierdzisz, że przeinaczam prawdę?!
– Nie! Po prostu nie musisz ze mną nigdzie iść!!!
– A dlaczego tak Ci zależy, żeby iść samemu…?

Dzwonek do drzwi. Za drzwiami dziecko:
– Dzień dobry pani.
– A to ty Piotrusiu. Co się stało?
– Tata mnie przysłał, bo dłubie przy motorze i nie może sobie dać sam rady.
– Stary, rusz się i idź pomóż sąsiadowi.
– Tata jeszcze mówił, żeby pan sąsiad wziął taki specjalny klucz, bo tata nie ma w garażu.
– A jaki?
– Szklaną pięćdziesiątkę . . .

Hmmmm, czyżby do kawy?

Posłuchałam w końcu dobrej rady, jaką znalazłam w pewnym czasopiśmie i nareszcie odnalazłam spokój duszy… Było tam napisane:
“Sposób, jak osiągnąć spokój wewnętrzny polega na tym, że trzeba skończyć wszystko to, co się rozpoczęło.”
W domu rozejrzałam się dookoła i zastanowiłam się, co rozpoczęłam i w połowie przerwałam…
Zanim wyszłam do pracy, dopiłam butelkę czerwonego wina, potem skończyłam rum, Martini, wódkę brzoskwiniową i pudełko czekoladek.
Nawet sobie nie wyobrażasz, jak się teraz fajnie czuję!
Przekaż to wszystkim tym, którzy chcą odnaleźć spokój duszy!

Mąż wyjechał w delegację, a żona postanowiła zrobić mu niespodziankę i kupiła nowiutką szafę do ich wspólnej sypialni. Przyjechała ekipa, zmontowała szafę. Po jakimś czasie obok domu przejeżdżał tramwaj i szafa się złożyła.
Zdesperowana kobieta dzwoni do firmy i tłumaczy co się stało. Przyjeżdża ekipa montuje szafę i dzieje się tak kilka razy. Przy kolejnym razie kierownik ekipy monterskiej mówi:
– Wie pani co, muszę wejść do szafy i zobaczyć od środka co się dzieje.
Wchodzi do szafy. W tym momencie wraca mąż i wchodząc do sypialni krzyczy z zachwytem:
– Kochanie cóż za wspaniała szafa. I otwiera drzwi od szafy, a gość ze środka:
– Wal pan , bo i tak nie uwierzysz, że na tramwaj czekam. 😉

Klient zwraca się do kelnera:
– Miesiąc temu jadłem tutaj doskonałą pieczeń. Proszę o taką samą.
– Niech szanowny pan chwilkę poczeka. Zapytam w kuchni, czy jeszcze jej trochę zostało!

Dzwoni żona do męża:
– Kochanie, odwołałam dzisiejszą wizytę mojej mamy, kupiłam Ci czteropak, na kolację będą pyszne steki, a później masaż w mojej nowej bieliźnie i . . .
– Jak mocno?!
– No… błotnik wgnieciony, kierunkowskaz rozbity, lusterko urwane…

Do kawiarni na Starym Mieście wpada odrobinę podchmielony facet, zamawia buteleczkę szampana i wrzeszczy na całe gardło:
– Szczęśliwego Nowego Roku!
– Zwariował pan? – ucisza go barman.
– Teraz, pod koniec stycznia składa pan wszystkim życzenia noworoczne?
– O rany! – mówi w zadumie facet. – A to się moja żona wścieknie. Jeszcze nigdy nie wracałem tak późno z przyjęcia sylwestrowego.

– Barman, szybko kieliszek koniaku dla mojego kolegi, który właśnie zemdlał!
– Nie mamy koniaku, jest tylko czysta…
Zemdlony lekko otwiera oczy i szepcze zbolałym głosem:
– Może być . . .

W dworcowej restauracji kelner potrząsa za ramię klienta.
– Proszę pana, zamykamy!
– Dobrze, tylko nie trzaskajcie drzwiami.

Chyba przesadził z kawą 😉

Gość do kelnera:
– Poproszę befsztyk.
– Nie ma.
– Poproszę kotlet schabowy.
– Nie ma.
– To może jajecznicę.
– Nie ma.
– W takim razie poproszę mój płaszcz!
Kelner spogląda na wieszak i mówi:
– Przykro mi, ale też już nie ma.